Karol Nawrocki przybył na pogrzeb Jacka Magiery w Warszawie. Odznaczył go orderem, który odebrała wdowa
Jacek Magiera zmarł 10 kwietnia podczas treningu biegowego. Miał 49 lat.
16 kwietnia w samo południe w Katedrze Polowej Wojska Polskiego przy. ul. Długiej w Warszawie odbyła się msza pogrzebowa Jacka Magiery, która zgromadziła tłumy.
Pożegnać byłego trenera Legii Warszawa przyjechali nie tylko kibice, ale również prezydent Karol Nawrocki oraz minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki. Prezydent pośmiertnie odznaczył trenera Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne osiągnięcia w pracy szkoleniowej i trenerskiej oraz dokonania sportowe. Order w kościele odebrała żona, Magdalena Magiera.
Poza nim w ostatnim pożegnaniu uczestniczyły takie osoby jak: Jan Urban, Robert Lewandowski, Artur Jędrzejczyk, Paweł Wszołek, Bartosz Kapusta, Michał Żewłakow, Dariusz Szpakowski, Rafał Maserak, Jakub Rzeźniczak, Józef Młynarczyk, Piotr Włodarczyk, Maciej Murawski, Marek Jóźwiak, Daniel Łukasik, Jacek Krzynówek, Marek Jóźwiak, Czesław Michniewicz, Stefan Majewski, Andrzej Strejlau, Jerzy Brzęczek i wielu innych.
- Grał na pozycji pomocnika, czasami obrońcy, podobnie zachowywał się poza boiskiem. To był człowiek, który potrafił zadzwonić i poprosić o modlitwę np. dla młodego zawodnika. Jego całym światem były dzieci i żona. Był inny, inaczej patrzył na ludzi. Mówił: "Piłkarzem będziesz 10 lat, ale człowiekiem będziesz całe życie". Jacek widział więcej, widział dalej. Zawsze nosił przy sobie różaniec, miał go też w kieszeni wtedy w parku we Wrocławiu - mówił o. Marcin Borządek.
- Jak sięgnę pamięcią, nigdy nie rozmawiałem z Jackiem o sporcie. Nigdy nie rozmawialiśmy o piłce. Kiedy przyjeżdżałem, żeby porozmawiać, widziałem go, jak gra w piłkę z dzieciakami. Naprawdę miał 100 proc. uwagi dla swoich najbliższych. Nie można go było odciągnąć od nich. Kochał Małgosię, kochał Jasia, kochał swoich kuzynów. Naprawdę to było wręcz niemożliwe, żeby go odciągnąć - dodał duchowny.


