Samochód dachował na Powiślu. "Pani, która mogła mnie zabić, wcisnęła gaz jak wyjeżdżała z garażu podziemnego"
Przez długi czas odcinek drogi między mostem Poniatowskiego, a ulicą Książęcą był całkowicie zablokowany. "Dostałam drugie życie" - mówi jedna z poszkodowanych.
W czwartek w południe doszło do wypadku na ulicy Leona Kruczkowskiego na warszawskim Powiślu. Jak czytamy na TVN Warszawa, to właśnie tam zderzyły się dwa samochody: Skoda i Toyota. Jedno z nich dachowało. Za ich kierownicami były kobiety, które trafiły do szpitala. - Kierująca Skodą włączała się do ruchu. Zderzyła się z kierującą Toyotą, poruszającą się ulicą Kruczkowskiego. Toyota dachowała - poinformował Kamil Sobótka z komendy Stołecznej Policji. "Omijajcie Kruczkowskiego, znowu wypadek w tym samym miejscu, na tyle poważny, że w żadną stronę nie przejedziecie. Między Poniatowskim, a Książęcą" - napisał jeden z mieszkańców na grupie sąsiedzkiej.
Wiadomo, że kierujące były trzeźwe. Jedna z nich po wypadku zamieściła post w internecie. Mowa o pani z auta, które dachowało. "Kochani państwo, tym samochodem jechałam. Huk. Dachowanie. Wyszłam sama po 10 sekundach. Dostałam drugie życie. Pani, która mogła mnie zabić, wcisnęła gaz jak wyjeżdżała pod górę z garażu podziemnego. Stanęła przede mną jak statek kosmiczny. Mam tylko zdarte okropnie kolano w tej samej nodze, w której mam 15 śrub. Żyję!!!" - czytamy.


