Saska Kępa: najpierw zarysowała cudze auto, a potem udawała, że zostawia namiary na siebie pod wycieraczką. Ma pecha
Do niecodziennej sytuacji doszło w poniedziałek przy ul. Londyńskiej 9 w Warszawie.
Mężczyzna zauważył, że jego auto jest zarysowane. Na szczęście znalazł świadka, który swoim telefonem zrobił zdjęcie numerów rejestracyjnych sprawczyni.
Właściciel samochodu zaapelował w mediach społecznościowych do dziewczyny, żeby zgłosiła się do niego i zamknęła sprawę polubownie - Zapraszam do kontaktu, gwarantuję, że dogadamy się polubownie i będzie to lepsze rozwiązanie niż dalszy rozwój sprawy. To miłe, że wysiadłaś, sprawdziłaś uszkodzenia i podniosłaś wycieraczkę, udając, że zostawiasz kontakt. Natomiast mniej miłe dla ciebie jest to, że mam naocznego świadka zaistniałej sytuacji. Jest w stanie podać twój rysopis i zrobił zdjęcie twojego auta wraz z numerami rejestracyjnymi - zaapelował właściciel uszkodzonego pojazdu na grupie zrzeszającej mieszkańców Saskiej Kępy.
Za zarysowanie auta i ucieczkę z miejsca kolizji grozi mandat w wysokości 1000 zł oraz od 6 do 10 punktów karnych. Kolejny negatywny skutek ucieczki, to tak zwany regres ubezpieczeniowy, czyli obowiązek zwrotu ubezpieczycielowi kosztów naprawy z własnej kieszeni. Ucieczka jest traktowana jako rażące zaniedbanie, co może pozwolić ubezpieczycielowi żądać zwrotu 100% odszkodowania wypłaconego z OC sprawcy.


