Córka zaginionego profesora z Warszawy: "Jesteśmy pogodzone z myślą, że tata zginął, ale bardzo chcemy go odnaleźć"
6 maja rodzina świętowała zawsze narodziny jednej z córek, które wypadały też na dzień urodzin zaginionego.
Od zaginięcia cenionego naukowca Politechniki Warszawskiej - Sylwestra Gładysia - minęło ponad 10 tygodni. Szósta doba od zaginięcia przyniosła rodzinie gorzką świadomość: szanse na odnalezienie mężczyzny żywego były już minimalne. - W takich warunkach nie miałby szans przeżyć. Gdyby ktoś go porwał, po sześciu dniach na pewno mielibyśmy jakiś sygnał. Nasz tata był naukowcem i realistą. Wiele osób powtarza nam, byśmy nie tracili nadziei, ale my znamy go najlepiej. Nie zniknąłby bez śladu. Gdyby rzeczywiście chciał odejść, zabrałby ze sobą pieniądze. Tymczasem nic nie zostało ruszone, nie korzystał z kart, a samochód nadal stoi pod domem. To nie jest ten przypadek - wyznała córka - Beata w rozmowie z "Faktem".
- Jesteśmy pogodzone z myślą, że tata zginął, ale bardzo chcemy go odnaleźć - dodała kobieta.Córka


