Niewidoma pasażerka wyrzucona z autobusu z psem przewodnikiem, bo nie miał kagańca
Incydent miał miejsce w ostatnią sobotę 9 maja ok. godz. 13.55 w jednym ze stołecznych autobusów na Trasie Łazienkowskiej. Kobieta wracała z treningu grupowego przyszłych psów przewodników. "W stolicy państwa, które deklaruje poszanowanie praw osób z niepełnosprawnościami i zobowiązało się do zapewnienia im równego dostępu do środków transportu, kierująca autobusem miejskim wbrew przepisom ustawowym i regulaminowi ZTM nie pozwoliła mi na jazdę z psem szkolonym na psa asystującego, odpowiednio oznakowanym zgodnie z przepisami - ponieważ jej zdaniem, pies taki musi mieć kaganiec. Mimo tłumaczenia, że zgodnie z przepisami z tego obowiązku jest zwolniony pies asystujący kierująca powiedziała, że »dokumenty jej nie obchodzą«. Musiałam wysiąść z autobusu" - napisała w sieci pani Agnieszka.
Wiele osób jest oburzonych. "To przechodzi wszelkie pojęcie!", "Brak słów", "Szkoda psiaka. Mam nadzieję, że osoba kierująca autobusem zostanie doedukowana i taka sytuacja więcej się nie powtórzy" - komentują internauci na Facebooku. Pojawiły się też opinie, że kierującą autobusem obowiązuje regulamin służbowy i nie musi znać ustawy, która mówi, że psy jeszcze szkolone na przewodnika nie muszą mieć kagańca.


