Stali na Ursynowie długimi godzinami, by wejść do zakładu pogrzebowego. "Nie odpuszczę"
Okazuje się, że tematyka pogrzebowa bardzo zaciekawiła mieszkańców Warszawy.
Bielański Zakład Pogrzebowy Kucharski i Dom Pogrzebowy "Służew" na Ursynowie, po raz kolejny w Noc Muzeów w Warszawie otworzyli swoje drzwi dla zwiedzających. Chętnych nie brakowało, a kolejka zdawała się nie mieć końca. "Wspaniali ludzie, tysiące rozmów i niesamowita energia tylko w jedną noc! To było naprawdę coś wyjątkowego!" - podsumowali właściciele wspomnianego drugiego zakładu. To właśnie pod nim reporter "Faktu" usłyszał od jednej z kobiet, że stoi już ponad dwie godziny, by wejść do środka i nadal jest "bardzo daleko". - Ale skoro już tyle wytrzymałam, to nie odpuszczę - stwierdziła mieszkanka ze stolicy.
Właściciele przygotowali interesujący program, dzięki któremu uczestnicy mogli poznać nieznane aspekty pracy w branży pogrzebowej. Goście wysłuchali np. opowieści o kremacji oraz sekcjach zwłok. Preparator medyczny wyjaśniał, co dzieje się z ludzkim ciałem po śmierci. Zaprezentowano również zabytkowe karawany, oryginalne trumny i urny. W programie znalazły się także wykłady poświęcone żałobie, świeckim ceremoniom pogrzebowym oraz pracy balsamistów. Jedno ze spotkań dotyczyło rekonstrukcji wyglądu twarzy po tragicznych wydarzeniach.
Pojawiały się również pytania, które zwykle zadawane są półgłosem: Czy można targować się o cenę trumny? Dlaczego w domu zmarłego zasłania się lustra? Organizatorzy zaznaczali, że ich intencją nie było wywoływanie strachu, lecz pokazanie codzienności osób pracujących w branży funeralnej. - Śmierć to naturalny element życia. Chcemy mówić o niej bez tabu i pokazać, że dom pogrzebowy to nie tylko przestrzeń smutku, ale również miejsce pełne szacunku i ludzkich historii - podkreślali.


