Mieszkańcy Warszawy mają dość "obłędu koszenia trawników". Nie chodzi tylko o hałas
Mieszkańcy stolicy coraz częściej wyrażają swoje niezadowolenie względem zbyt często koszonych trawników.
Susza daje się we znaki, opadów jest zbyt mało, a niepodlewane trawniki wysychają i stają się nieatrakcyjne wizualnie. Choć to ostatnie zdaje się być najmniejszym problemem. Powszechnie wiadomo, że zbyt często koszenie trawników ogranicza bioróżnorodność i prowadzi do wyjałowienia gleby.
Mieszkanka Saskiej Kępy wyraziła swoje zdanie na ten temat na grupie sąsiedzkiej i tym samym poruszyła bardzo istotny problem - Do nowo wybranych członków rady osiedla SK: można coś zrobić z tym obłędem koszenia trawników? Człowiek, który to właśnie wykonuje przy Promie powiedział mi, że to zlecenie od Zarządu zieleni m. st. Warszawy. Naprawdę mamy problem z opadami i na koniec kosi się wszystko do ziemi. Ps. Pan powiedział również, że ma zlecenie wykoszenia wszystkich trawników do końca tygodnia z uwagi na Święto SK - brzmiała treść wpisu umieszczonego przez mieszkankę. Podała przykład Krakowa, w którym nie kosi się zbyt często trawników z uwagi na suszę i zachowanie bioróżnorodności.
Jak się okazuje, większość mieszkańców zgadza się z nią i również jest przeciwna zbyt częstemu koszeniu trawników do suchej ziemi - To koszenie do gołej gleby, to jakaś zbiorowa psychoza. Co roku to samo - podsumowała mieszkanka Warszawy.
Okazuje się, że problem zbyt częstego koszenia trawników dotyczy również innych dzielnic Warszawy, o czym piszą mieszkańcy na różnych grupach społecznościowych - Kto wymyślił tak częste koszenie trawników przy takiej suszy? Zostaną same suche i blade placki zamiast skweru - pisała mieszkanka warszawskiej Pragi.
