Mokotów. Dzieci utknęły w świetlicy. Wszystko przez dziki. "Było nieprzyjemnie"
W poniedziałek wieczorem - 25 maja - pracownicy Lasów Miejskich interweniowali w rejonie ulicy Barcelońskiej na warszawskim Mokotowie, gdzie kręciła się spora grupa dzików, licząca około 20 osobników. - Wychodziłam z domu około godziny 18.40 i już wtedy te dziki krążyły po osiedlu. Po godzinie 19 zostały przegonione przez grupę nastolatków na teren budynku osiedlowej świetlicy, który należy do administracji. Często są tam organizowane różne aktywności dla dzieci i seniorów. Podejrzewam, że nie wiedzieli, że w świetlicy przebywają jeszcze jakieś osoby. A przebywały, odbywały się jeszcze zajęcia z baletu - powiedziała pani Daria w rozmowie z Kontaktem24 i dodała, że była to piątka dzieci w wieku od 8 do 12 lat, opiekunka i jeszcze dwóch dorosłych.
- Osoby uwięzione w świetlicy nie miały możliwości opuszczenia budynku, bo świetlica nie ma drugiego wyjścia, brakuje wyjścia ewakuacyjnego. Została wezwana policja, a wraz z nią pojawili się aktywiści. Było bardzo głośno i nieprzyjemnie. Trafiliśmy na fantastycznych policjantów, którzy od razu podkreślili, że nie pozwolą na odstrzał zwierząt, jednak aktywiści robili swoje i atakowali policję. Na miejscu było 10 policjantów i przedstawiciele Lasów Miejskich - dowiedzieliśmy się z jej relacji.
