Monika Richardson szukała w nocy psa. "Nie wiem czy sobie poradzi w Młochowskich Lasach"
Była gwiazda telewizji przeżyła sporo stresu.
Po tym jak dwuletni cocker spaniel Moniki Richardson zmarł w 2025 roku, a Krajowa Izba Lekarsko-Weterynaryjna zapowiedziała pozew, za jej słowa po odejściu ukochanego pupila, które uderzały w weterynarzy (pisaliśmy o tym TU), dziennikarka przygarnęła Kiko. Ta 29 maja (piątek) uciekła w siną dal, gdy była w podwarszawskim Rozalinie.
"Kilka godzin temu, z ogrodu moich rodziców w Rozalinie pod Nadarzynem uciekła i zaginęła moja ukochana suczka, Kiko. Piszę o tym tutaj, bo szukaliśmy jej dwie godziny i zaczynam odchodzić od zmysłów, nie wiem, co jeszcze mogę zrobić... Kiko jest łagodnym psem, ma świeżą bliznę po sterylizacji na brzuszku, była po kroplówce, więc miała zdjęte szeleczki i smycz... Może ktoś z Was mieszka w Rozalinie/ Młochowie, może ją widzieliście? Kiko reaguje na swoje imię i oczywiście na cokolwiek do jedzenia. Uwielbia bawić się zimnymi psami, może przybiegła właśnie do Twojego psa? Piszcie proszę tutaj, nawet jeśli tylko wydawało się Wam, że ją widzieliście. Proszę. Kiko jest znajdą, ale od roku mieszka w Warszawie, nigdy nie uciekała... nie wiem, czy sobie poradzi w Młochowskich Lasach... Proszę, dajcie znać" - napisała wieczorem w mediach społecznościowych.
Na szczęście sprawa swój szczęśliwy finał, o czym napisała później bardzo szczęśliwa. "Znalazła się! Sama przyszła! Nie wierzę... Co za bydle. Teraz to chce ją udusić... Dobrze, że jest u rodziców., ufff. Dzięki za wszystkie wiadomości" - czytamy.
