Bielany: kobieta blokowała miejsce parkingowe dla syna. Kierowca zwrócił jej uwagę, że robi to nielegalnie. Napuściła syna na kierowcę?
Problem z miejscami parkingowymi w stolicy jest znany każdemu, kto porusza się po mieście samochodem.
Każdy, kto rano opuszcza miejsce ogólnodostępne, wie, że po powrocie może nie mieć już gdzie zaparkować. Niektórzy jednak uciekają się do nieuczciwych metod i zastawiają miejsca parkingowe jakimś przedmiotem lub...samym sobą. Tak było w przypadku kobiety, która postanowiła zarezerwować jedno miejsce parkingowe dla syna.
Mieszkaniec Bielan zwrócił kobiecie uwagę. Sam również szukał miejsca do zaparkowania, a ostatnie wolne blokowała wyżej wspomniana kobieta. W dodatku, kiedy jej syn przyjechał samochodem i zajął blokowane przez kobietę miejsce, stał się agresywny wobec mieszkańca, który wcześniej zwrócił uwagę jego mamie.
- Pani przez kilka minut blokowała mi wjazd na miejsce parkingowe, parking oczywiście ogólnodostępny, twierdząc, że robi rezerwację... po czym przyjeżdża jej synek białym busem, wyskakuje z niego jak poparzony i lata z łapkami do bicia. Ustąpiłem, bo co się będę szarpał. Z tego, co wiem, ta Pani już parę razy tak robiła - napisał na platformie sąsiedzkiej mieszkaniec Bielan, dołączył do wpisu zdjęcie kobiety oraz samochodu jej syna.
Okazuje się, że "rezerwowanie na dziko" miejsc parkingowych w Warszawie to dość powszechna praktyka. Samochodów w stolicy przybywa, a miejsc parkingowych ubywa. Nawet jeśli ktoś wykupi abonament parkingowy, to nie ma gwarancji, że będzie miał gdzie zaparkować. Należy jednak pamiętać, że blokowanie ogólnodostępnego miejsca parkingowego dla innej osoby, jak w wyżej wspomnianym przypadku, poprzez stanie na nim, jest niezgodne z prawem i kwalifikuje się jako wykroczenie. To łamanie przepisu o ruchu drogowym, za które można dostać mandat.
