Po 20 latach zamknął się lokal z kuchnią azjatycką. Właściciel był prześladowany. "To nie tylko zamknięcie lokalu, ale też pożegnanie człowieka."
Chodzi o bar Van Son przy ul. Warszawskiej 28 w Konstancinie-Jeziornie.
Właścicielem baru był Tin Buon, który w ostatnim czasie musiał mierzyć się z nękaniem i prześladowaniem ze strony niektórych mieszkańców. Okazuje się, że Van Son również walczył z ciężką chorobą, jednak tę walkę przegrał.
W mediach społecznościowych pojawił się wpis pożegnalny od jednej z klientek baru - Chciałabym symbolicznie podziękować i pożegnać miejsce, które przez blisko 20 lat wpisywało się w krajobraz naszej lokalnej społeczności. Bar Van Son oficjalnie kończy swoją działalność. To nie jest zwykłe zamknięcie biznesu, a koniec pewnej ery i pożegnanie człowieka o dobrym sercu. Van Son przez dwie dekady karmił nas i ciężko pracował, stając się częścią naszej codzienności. Niestety, jego historia w tym miejscu to nie tylko smaczne jedzenie, ale też ogromny i cichy dramat. Van Son przez lata musiał mierzyć się z rzeczami, z którymi żaden człowiek nie powinien mieć do czynienia. Z podłością, nękaniem, a nawet fizyczną agresją, która niszczyła jego spokój i zdrowie, a także spokój jego rodziny. Mimo tego wszystkiego do samego końca wierzył, że spokój i sprawiedliwość w końcu nadejdą. Niestety, przegrał walkę z ciężką chorobą. Dziękujemy ci, Van Son, a także jego rodzinie, za te wszystkie lata. Odpoczywaj w pokoju, wolny od ludzkiego jadu.
Inni klienci również docenili jedzenie i wyrazili ubolewanie nad zamknięciem baru oraz odejściem jego właściciela - Tyle lat zamawiałam tam jedzenie i nigdy się nie zawiodłam. Przykro, że już tego miejsca nie będzie.
Większość osób przyznała, że Tin Buon serwował świetną kuchnię i był cudownym człowiekiem - Będzie nam tu go brakowało - podsumowali klienci.
