Miała zapłacić za taksówkę 430 zł. Uciekła. "Rozpoczął się najgorszy możliwy scenariusz"
Kobieta przejechała 43 km. Zanim wsiadła do taksówki, zgodziła się na cenę podaną przez kierowcę.
Jedna z korporacji taksówkowych z Piaseczna opisała sytuację, jaka spotkała 21 czerwca ich kierowcę. Mężczyzna przyjechał rano po kobietę, z którą ustalił, że za 43 km zapłaci mu 430 zł po rabacie 35%. - Kobieta ucieszyła się z obniżki i zaproponowała nawet 100 zł zaliczki, aby kierowca nie obawiał się, że na końcu nie otrzyma zapłaty. Niestety, to uśpiło jego czujność. W trakcie przejazdu pasażerka poprosiła jeszcze o postój na kawę w McDonald's. Kierowca, chcąc być pomocny, oczywiście się zgodził. Po dotarciu pod wskazany adres kobieta powiedziała, że idzie do domu po pieniądze. Minęło 20 minut, ale nikt nie wychodził. Trąbienie, dzwonienie domofonem i próby kontaktu nie przyniosły żadnego efektu. Wtedy rozpoczął się najgorszy możliwy scenariusz: wezwanie policji. Z pierwotnych 430 zł zrobiła się kwota bliska 1000 zł - za przejazd, czas oczekiwania kierowcy oraz oczekiwanie na patrol. Po przyjeździe policji okazało się, że pasażerka jest funkcjonariuszom znana i nie był to pierwszy taki przypadek - czytamy w internetowym wpisie.
Okazało się, że pod adresem, pod który dojechała pasażerka, zarejestrowana jest firma budowlana. Mężczyzna pojechał później na komisariat policji i złożył oficjalne zawiadomienie w sprawie. - Skontaktowaliśmy się z mężczyzną związanym z tym adresem, jednak nie był zainteresowany uregulowaniem rachunku za swoją córkę. Praca taksówkarza nie jest łatwa. Każdego dnia spotykamy bardzo różnych ludzi - od księży i prawników po osoby w trudnych sytuacjach życiowych. Większość klientów jest w porządku, ale takie sytuacje pokazują, że próba "zaoszczędzenia" na kursie może skończyć się dużo większymi kosztami i poważnymi konsekwencjami. Nie uciekaj. Nie kombinuj. Zapłać za usługę, z której skorzystałeś - dodał kierowca.
Pod wpisem dużo osób wyraziło oburzenie, ale nie wobec zachowania pasażerki, a ze względu na cenę przejazdu. "Wyższa stawka w taryfie 3 i 4 uwzględnia fakt, że po zakończeniu kursu poza strefą kierowca zwykle musi wrócić bez pasażera do obszaru, w którym może dalej wykonywać przewozy. Nie jest to osobno doliczony "powrót" ani dowolna decyzja kierowcy - opłata jest naliczana za przejazd z pasażerem według właściwej taryfy widocznej na taksometrze" - wytłumaczył taksówkarz, dodając, że choć na taksometrze widać było 43 km przejazdu, cena, którą chciał dostać, była za ok. 80 km, gdyż wliczył sobie do rachunku też drogę powrotną do Warszawy.
