Dawid Kacprzyk miał zwrócić do Szpitala Południowego pół miliona zł. Pieniądze wróciły jednak na jego konto
W zeszłym tygodniu warszawski urząd poinformował, że po ujawnieniu sprawy 28-letniego lekarza Dawida Kacprzyka, miał poprawić 33 wystawione faktury oraz przelać 500 tys. zł na konto Szpitala Południowego w Warszawie, w którym do ubiegłego tygodnia pracował.
Jednak w poniedziałek, 22 czerwca, Prokuratura Okręgowa w Warszawie przekazała, że środki ostatecznie nie trafiły do placówki. Jak wyjaśnił rzecznik prokuratury, prok. Piotr Antoni Skiba, pieniądze zostały zwrócone nadawcy, ponieważ brakowało tzw. podstawy prawnej (kauzy fiskalnej), co uniemożliwiało prawidłowe zaksięgowanie i zaliczenie tej kwoty na rachunku szpitala.
Z oświadczenia majątkowego Dawida Kacprzyka, byłego koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Szpitalu Południowym oraz byłego radnego dzielnicy Ursus związanego z Koalicją Obywatelską, wynika, że w 2025 roku osiągnął dochód przekraczający 1,6 mln zł. W tym samym czasie kupił za gotówkę mieszkanie o wartości 900 tys. zł oraz samochód Porsche Panamera wart ponad 500 tys. zł.
Przypomnijmy, że Kacprzyk pełnił funkcję koordynatora SOR jeszcze przed uzyskaniem specjalizacji lekarskiej. Według dostępnych wyliczeń jego średni miesięczny czas pracy wynosił około 331 godzin, co przekłada się na blisko 11 godzin dziennie, licząc również weekendy i święta. Bywały dni, że w czasie, gdy był wpisany w grafik, brylował w telewizji.
W związku z kontrowersjami dotyczącymi jego wynagrodzenia portal Zero.pl podał, że na SOR-ze Szpitala Południowego w Warszawie politycy Koalicji Obywatelskiej, do której należał lekarz, mieli być przyjmowani poza standardową kolejnością. Według tych doniesień działacze partii mogli liczyć na szybki dostęp do kompleksowych badań, realizowanych niemal od ręki.
