W komunikacji miejskiej jak w piekarniku. "Jest jak w piekle. Klimatyzacja nie działa tak, jak powinna"

zatłoczona komunikacja miejska w Warszawie | fot. Andrzej F./facebook
zatłoczona komunikacja miejska w Warszawie | fot. Andrzej F./facebook

Dla bezpieczeństwa i zdrowia, lepiej korzystać obecnie w upały z komunikacji miejskiej jak najrzadziej, o ile to możliwe.

Dzisiaj, tj. 28 czerwca temperatura w Warszawie może dojść nawet do 40 stopni Celsjusza. Mieszkańcy narzekają, że mimo to klimatyzacja w komunikacji miejskiej w różnych liniach nie działa prawidłowo. Nie są to pojedyncze przypadki. W wielu taborach jest piekło. Szczególnie, że tłumów podróżnych nie brakuje - piszą wprost na grupach sąsiedzkich. Reporter "Faktu" przejechał się więc kilkoma, kiedy na zewnątrz temperatury sięgały 38 stopni. Zabrał ze sobą termometr. - Już po przejechaniu trzech przystanków autobusami linii Z9 i 191 nie dał rady jechać dalej. Słupek rtęci wewnątrz pokazał 36 stopni - czytamy w relacji tabloidu.

- Jest jak w piekle. Wszystko nagrzane i nie ma czym oddychać. Klimatyzacja nie działa tak, jak powinna - powiedziała w "Fakcie" pani Renata. Brak klimatyzacji zanotowano m.in. w tramwaju nr 9, 15, 18, 4 i 10. Na termometrze w środku 37 stopni. - Tak podróżować się nie da. Można paść z gorąca. Te starsze tramwaje są jak piekarniki - dodała pani Małgorzata.

Co na to przedstawiciele ZTM? Sytuacja wydaje się patowa. - Trzeba pamiętać, że utrzymanie stałej, niższej temperatury w pojeździe komunikacji miejskiej jest bardzo trudne, gdyż autobus czy tramwaj często zatrzymuje się na przystankach, otwierane są drzwi i do wnętrza dostaje się cieplejsze powietrze z zewnątrz - powiedział Tomasz Kunert, rzecznik prasowy ZTM.

Maksymalna liczba znaków: 1000
Nie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Serwisu