Samolot z Warszawy do Tel Awiwu zgłosił porwanie. W odpowiedzi poleciały za nim dwa myśliwce

zdj. ilustracyjne | fot. elextra airways/facebook
zdj. ilustracyjne | fot. elextra airways/facebook

We wtorek, 30 czerwca, PLL LOT podały, że podczas rejsu LO155 z Warszawy do Tel Awiwu, wykonywanego samolotem Airbus A320 linii Electra Airways, który zaczął się o godz. 10.30, "załoga zgłosiła stan zagrożenia". "Zgłoszenie zostało wycofane w trakcie dalszej korespondencji z kontrolą ruchu lotniczego" - dodano. Okazuje się, że to pilot przez pomyłkę nadał kod alarmowy oznaczający porwanie samolotu, co spowodowało natychmiastową reakcję izraelskich służb. W odpowiedzi poderwano dwa myśliwce i wdrożono standardowe procedury bezpieczeństwa. Przez krótki czas nie było również łączności z załogą.

Dopiero po kilku minutach pilot wyjaśnił, że sygnał został wysłany przypadkowo. Kiedy kontakt z samolotem został przywrócony, izraelska armia zakończyła działania związane z alarmem. Ostatecznie maszyna nie doleciała do Tel Awiwu - według izraelskich mediów nie otrzymała zgody na lądowanie na Cyprze, dlatego została skierowana do bułgarskiego Burgas.

Do zdarzenia miało dojść w czasie, gdy samolot znajdował się w tureckiej przestrzeni powietrznej. Izraelskie media określają ten incydent jako bardzo rzadki i poważny. Władze lotnicze zapowiedziały przeprowadzenie dochodzenia, które ma wyjaśnić, jak doszło do przypadkowego uruchomienia kodu alarmowego informującego o porwaniu maszyny.

Maksymalna liczba znaków: 1000
Nie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Serwisu