Kierownik pociągu Kolei Mazowieckich zawieszony i objęty dozorem policyjnym. Chodzi o wypadek, w którym 17-latek stracił kończyny
Podejrzanemu grozi kara do ośmiu lat więzienia. Wiemy, co miał do powiedzenia w tej sprawie.
Prokuratura postawiła 1 lipca zarzuty Marcinowi W., kierownikowi pociągu odpowiedzialnemu za skład, który w lutym uczestniczył w zdarzeniu kolejowym w pobliżu Radomia, gdzie potrącony został 17-letni Dominik. Postępowanie z udziałem podejrzanego wznowiono dzisiaj po przerwie spowodowanej jego zasłabnięciem w siedzibie prokuratury trzy tygodnie wcześniej. Mężczyzna został wówczas przewieziony do szpitala.
Prokurator zdecydował o zawieszeniu w obowiązkach służbowych kierownika pociągu. Jak przekazał prokurator Robert Bińczak, mężczyznę objęto dodatkowo dozorem policyjnym. - Podejrzany zrozumiał zarzut, odniósł się do niego merytorycznie, przyznał się do jego popełnienia [...]. Po obejrzeniu nagrań z monitoringu mężczyzna wyraził skruchę, powiedział, że jest mu bardzo przykro i chciałby przeprosić pokrzywdzonego - poinformował prokurator.
Do wypadku doszło 14 lutego. Dominik podróżował z matką pociągiem Kolei Mazowieckich relacji Radom-Warszawa. Około godziny 11.40 skład zatrzymał się w Woli Bierwieckiej w gminie Jedlińsk w powiecie radomskim, a 17-latek wyszedł na peron, by pomóc kobiecie wysiadającej z pojazdu z wózkiem. Do dramatycznego wypadku doszło, gdy chłopak chciał wsiąść z powrotem do wagonu. Zamykające się drzwi przytrzasnęły mu wówczas rękę, a pociąg ruszył. Dominik dostał się pomiędzy krawędź peronu, a pojazd. Stracił nogi i palce prawej ręki.
W ocenie prokuratury kierownik nienależycie obserwował wymianę pasażerów i przedwcześnie nadał przez radiotelefon sygnał do odjazdu.
