Wilanów: mężczyzna siedzi z rzeczami pod czerwonym parasolem. Stracił mieszkanie, ale nie chce pomocy od nikogo
Mieszkańcy Wilanowa od dłuższego czasu mijają na ulicy mężczyznę.
Raz siedzi pod parasolem na ławce, a raz na przystanku. Co jakiś czas przemieszcza się ze swoimi rzeczami, ale wciąż pozostaje w tej samej lokalizacji. Okoliczni mieszkańcy próbowali mu pomóc, przedstawiając różne warianty, z których jako bezdomny mógłby skorzystać, on jednak odmawia przyjęcia pomocy.
- Dzisiaj pod Biedronką (Al. Rzeczypospolitej 23A) ok. godziny 21:15 siedział starszy mężczyzna z czerwonym parasolem, torbami z rzeczami osobistymi oraz dużym plecakiem turystycznym. Później przeniósł się na przystanek. Zapytany, dlaczego tu jest, co się stało i jak można mu pomóc, odpowiedział, że mieszkanie zabrało mu wojsko i musi sobie teraz radzić. Rozmowa się urwała, kiedy pojawił się tramwaj. Wsiadł do tramwaju jadącego w stronę miasteczka Wilanów - napisała mieszkanka Wilanowa na grupie społecznościowej.
Udało nam się porozmawiać z jednym z mieszkańców Wilanowa, który również próbował mężczyźnie pomóc - Razem z żoną kilka razy pytaliśmy, czy możemy mu pomóc, podpowiadaliśmy mu, gdzie się udać i jak wyjść z bezdomności, ale on powiedział, że nie chce żadnej pomocy. W Warszawie działa kilka organizacji; jedne pomagają doraźnie, rozdając kanapki czy ciepłe posiłki, inne dają schronienie, dach nad głową i pomagają wyjść z bezdomności, ale ten pan nie chciał nawet o tym słuchać. Przyjmuje jedynie żywność, którą przynoszą mu ludzie. Podejrzewamy, że może on mieć problemy zdrowotne - powiedział mieszkaniec Wilanowa.
Mieszkańcy przyznają, że mężczyzna nie stanowi dla nikogo zagrożenia i jest zadbany, jak na warunki, w których żyje. Straż Miejska i Policja mają związane ręce, ponieważ mężczyzna odmawia pomocy, co powoduje, że służby zostawiają go na ulicy.
