Właściciele nie reagowali, gdy ich pies gonił przestraszonego zająca. "Dopiero jak zaczęłam kamerować, zwrócili uwagę psu"

fot. Jola K./Obywatele Ursynowa/Facebook.
fot. Jola K./Obywatele Ursynowa/Facebook.

Do niebezpiecznego incydentu między zwierzętami doszło na Ursynowie.

Właściciele psa wyszli z nim na spacer na Wzgórze Trzech Szczytów. Jak opisała w mediach społecznościowych mieszkanka Ursynowa, pies gonił przerażonego zająca, żyjącego na dziko, ale właściciele nie reagowali. Pies przy okazji zniszczył cudzą uprawę, biegając po polu. Właściciele zareagowali dopiero, gdy mieszkanka Ursynowa zaczęła nagrywać incydent z udziałem ich psa.

- Właśnie rano obserwowałam przed chwilą, jak obok Górki Kazurki na ogrodzonym polu z racji uprawy, uciekał przerażony zając, a za nim biegał czarny pies, tratując przy okazji uprawiane warzywa. Natomiast właściciele psa stali i obserwowali. Dopiero po czasie, jak wyszłam i zaczęłam to kamerować, zaczęli wołać psa, by zostawił to biedne zwierzę, a Sara, bo tak się wabi, opuściła pole. Szanujmy czyjąś własność i pracę, pole jest ogrodzone, uprawiane. Po drugie, zwierzęta z Lasu Kabackiego regularnie tu się pojawiają i zapewniam właścicieli, że to nie była fajna zabawa dla tego zająca, a walka o życie. Można wyprowadzać psy, można uprawiać pole i zwierzętom z otuliny lasu dać spokojnie żyć, i to zależy od nas, ludzi - napisała mieszkanka Ursynowa, która była świadkiem zdarzenia.

Lokalna społeczność poparła jej apel i również uznała, że pozwalanie psu na znęcanie się nad innym zwierzęciem jest nieetyczne. W polskim prawie pozwalanie psu na atakowanie lub dręczenie innego zwierzęcia jest traktowane jako przestępstwo znęcania się nad zwierzętami. Właścicielom psa, którzy nie reagują, gdy ich pies robi krzywdę innemu zwierzęciu, grozi od 3 miesięcy do nawet 5 lat pozbawienia wolności, a także dotkliwe kary finansowe.



Maksymalna liczba znaków: 1000
Nie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Serwisu