Okradli Krystynę Jandę. "To już stały proceder". Internauci chcą założyć zrzutkę
"Okropne to jest" - skomentował Zbigniew Hołdys.
Krystyna Janda poinformowała, że od jakiegoś czasu jej warszawski Och-Teatr, który mieści się przy ul. Grójeckiej 65, regularnie pada ofiarą złodziei. Sytuacja powtórzyła się w tym tygodniu i aktorka napisała w końcu o tym w sieci. Okazuje się, że łupem są wielkie plakaty, które wiszą na tyłach jej teatru.
- Znowu nasze banery padły ofiarą złodziei, wandali. Z ustaleń wynika że po godz 14 jeszcze były, a przed 17 już ich nie było. Godzina przypomina poprzednie zdarzenie. Ktoś sobie w biały dzień przyszedł przeciął metalowy drut oplatający i ściągnął Pomoc Domową, Ożenek i Logo Och-Teatru. To już stały proceder. I podobno mała szkodliwość. Ludzie!!!! - napisała Krystyna Janda.
Co na to internauci? Nie kryją oburzenia, a niektórzy nawet oferują pomoc finansową. "Może trzeba zamontować kamerę (na baterie słoneczne), która będzie wysyłała sygnał na telefon w przypadku ruchu przy banerach", "Myślę Pani Krystyno,że to bardziej osobiście chodzi o Panią niż o teatr", "Jaka mała szkodliwość? Ogromna dla kultury a i materialnie też, bo takie banery to duży koszt i wydruku wieloformatowego i zamontowania", "To żniwa nienawiści", "Pani Krystyno, gdzie i ile wpłacić na nowy baner. Trzeba je wieszać, wieszać i wieszać. Zróbmy zrzutkę", "Ale co oni potem robią z tymi banerami? Czekają aż inny teatr gra ten tytuł i odsprzedają? A może to fani aktorów? Bardzo to interesujące", "Co się dzieje z Polską? Ludzie zachowują się jakby zwariowali" - czytamy.
Przeczytaj też: Mariensztat zmienił się w plan "The Voice Senior". Marta Manowska w szampańskim humorze w towarzystwie nowego uczestnika
