Robert Bąkiewicz z aktem oskarżenia. Prokuratura zarzuca mu trzy przestępstwa
Do Sądu Rejonowego Warszawy-Śródmieścia trafił akt oskarżenia przeciwko Robertowi Bąkiewiczowi. Prokuratura zarzuca mu popełnienie trzech przestępstw związanych z jego wystąpieniem publicznym podczas zgromadzenia, które odbyło się 11 października 2025 roku na Placu Zamkowym w Warszawie i było transmitowane przez media.
Jak poinformował rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie, prokurator Mateusz Martyniuk, Bąkiewicz miał podczas przemówienia nawoływać do przemocy wobec premiera Donalda Tuska oraz osób z nim współpracujących. Według śledczych jego wypowiedzi miały zachęcać do pozbawienia życia lub spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu wobec wskazanych osób, które oskarżał m.in. o prowadzenie niewłaściwej polityki migracyjnej oraz działanie na rzecz Niemiec i migrantów.
Prokuratura uznała, że użyte przez Bąkiewicza określenia i porównania, w tym odwołania do przemocy, symboli walki oraz słowa sugerujące konieczność fizycznego "usunięcia" przeciwnika, mogły stanowić publiczne nawoływanie do popełnienia zbrodni. Za taki czyn grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.
Drugim zarzutem jest publiczne znieważenie oraz pomówienie premiera Donalda Tuska. Według prokuratury Bąkiewicz miał używać wobec niego obraźliwych określeń, takich jak "zdrajca", "niemiecki podnóżek" czy "chwast", a także przypisywać mu działania mogące narazić go na utratę zaufania publicznego. Za te czyny przewidziane są kary grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności.
Trzeci zarzut dotyczy nawoływania do nienawiści ze względu na narodowość, pochodzenie etniczne oraz rasę. Prokuratura twierdzi, że wypowiedzi Bąkiewicza mogły wzmacniać negatywne emocje i wrogość wobec osób narodowości niemieckiej oraz migrantów. Śledczy zakwalifikowali ten czyn jako propagowanie ideologii totalitarnych, za co również grozi kara do trzech lat więzienia.
