Nie żyje Andrzej Morozowski. Dziennikarz TVN24 zmagał się z chorobą nowotworową

Andrzej Morozowski | fot. Autorstwa Cezary p at pl.wikipedia, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=4464848
Andrzej Morozowski | fot. Autorstwa Cezary p at pl.wikipedia, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=4464848

Kolegę z pracy żegna m.in. Tomasz Sianecki.

O śmierci Andrzeja Morozowskiego - 4 sierpnia w Warszawie - poinformowano na antenie TVN24. Wiadomo, że odszedł w swoim domu. "Dziennikarstwo rozumiał jako rzetelne informowanie o faktach. O wywiadach mawiał, że te najłatwiejsze pozornie rozmowy są najtrudniejsze. W TVN24 pracował od samego początku i przez lata był jednym z naszych najważniejszych dziennikarzy. Po długiej chorobie, w wieku 69 lat zmarł we wtorek Andrzej Morozowski" - czytamy w pożegnalnym poście zamieszczonym na facebookowym profilu stacji.

Andrzej Morozowski urodził się 13 czerwca 1957 roku w Warszawie. Z TVN24 związany był od 2001 r. W tym czasie prowadził programy takie jak chociażby "Skaner polityczny", "Bohater tygodnia", "Studio 24", "Kuluary", "Rozmowa bardzo polityczna" czy "Tak jest".

Gdy marcu przywitał się z widzami w swoim programie po dłużej przerwie, wspominał o tym, że zmagał się z chorobą nowotworową, ale deklarował, że stan zdrowia pozwala mu na stopniowy powrót do pracy. - Witam i na początek wyjaśnienie. Przez ponad pół roku nie było mnie na antenie TVN24, ponieważ walczyłem z nowotworem. Teraz stan zdrowia pozwala mi na prowadzenie programu w niepełnym wymiarze, ale będę starał się spotykać z państwem jak najczęściej - powiedział.

Tomasz Sianecki pojawił się w studiu TVN24 i wspominał kolegę, chwilę po tym, gdy poinformowano o jego śmierci. - To nie jest tak, że nie spodziewaliśmy się tego. Natomiast zawsze, kiedy nadchodzi ten moment, człowiek czuje się zaskoczony. I to jest właśnie taki egzamin z profesjonalizmu, do którego przygotowujemy się całe życie zawodowe. Potem okazuje się, że te wszystkie przygotowania nie mają żadnego sensu, bo jak już nadchodzi ten moment, to trudno się z tym pogodzić. Andrzej Morozowski po naprawdę bardzo ciężkiej chorobie, którą znosił bardzo dzielnie, wraz ze swoją żoną Agatą. Dzisiaj odszedł od Agaty, od nas, od państwa. (...) Andrzej na pewno nie chciał odejść - powiedział Tomasz Sianecki.

Głos zabrał też w sieci ksiądz Kazimierz Sowa. "Mądry i uczciwy człowiek, świetny dziennikarz, znakomity kolega. Andrzeju! Będzie cię tu brakowało!" - napisał duchowny.

- On był jeszcze studentem mojego taty. Poznałem go jak byłem jakimś 12-13-latkiem i ze studentami przychodzi do nas do domu. Patrzyłem na tych studentów, a potem lata później, jak on przychodził do nas do domu, nasz syn Gutek gadał z Andrzejem o polityce. To było tak komiczne jak Andrzej prowadził z tym 11-latkiem rozmowy na poważnie. Od lat rozmawialiśmy o polityce (...) Pięknie się różniliśmy. Rozmawialiśmy o śmierci z wiadomych powodów. Ja z jednej strony starałem się wplatać czarny humor, a on dopytywał, jak umierał mój tata, który go bardzo lubił. Nawet jak Andrzej nie mógł przychodzić do pracy, do końca były rozmowy o polityce i o umieraniu - dodał w TVN24 Marcin Meller.


Maksymalna liczba znaków: 1000
Nie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Serwisu

Dziś w Warszawie