Mieszkańcy Bielan mają dość odoru. Ponad 1550 zgłoszeń w tej sprawie. "Nie da się spać"
Pod koniec sierpnia mieszkańcy zaplanowali protest w tej sprawie.
Burmistrz Bielan Grzegorz Pietruczuk odniósł się do zgłoszeń mieszkańców dzielnicy dotyczących uciążliwego zapachu. Od czerwca do urzędników wpłynęło aż 1553 zgłoszeń w tej sprawie.
- Doskonale rozumiem Wasze wzburzenie wywołane uciążliwościami zapachowymi, które w ostatnich dniach ponownie dotykają naszą dzielnicę. Skala zjawiska jest ogromna, co potwierdzają Wasze zgłoszenia. Osobiście również doświadczam tych nieprzyjemności i w pełni podzielam Waszą frustrację. Od czerwca za pośrednictwem naszej platformy monitorowania incydentów odorowych wpłynęło aż 1553 zgłoszeń. Jako główne źródło uciążliwości wskazują Państwo zakłady przetwarzania odpadów Byś oraz MPO. Dane z naszych stacji pomiarowych potwierdzają te sygnały - tylko w czerwcu odnotowaliśmy 62 godziny z przekroczeniami norm stężeń substancji odorotwórczych, szczególnie w rejonie ulic Heroldów, Gajcego oraz Anny Jagiellonki - napisał burmistrz na Facebooku.
Dzielnicowy ratusz wysyła pisma do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Warszawie (WIOŚ). Regularnie informowana jest też o sprawie straż miejska. - Choć formacja ta reaguje na Państwa zgłoszenie, to niestety nie dysponuje narzędziami pozwalającymi na prawne wskazanie i ukaranie winnych. Kluczowym problemem pozostaje luka prawna - w Polsce wciąż brakuje jasnych przepisów regulujących tę kwestię. W związku z tym zwróciłem się bezpośrednio do Ministry Klimatu i Środowiska, Pauliny Hennig-Kloski, z wnioskiem o pilne przyspieszenie prac nad "ustawą antyodorową". Tylko takie przepisy dadzą samorządom realne, skuteczne narzędzia do egzekwowania norm i nakładania kar. Zadeklarowałem pełną gotowość do współpracy z resortem, aby wypracować niezbędne rozwiązania - tłumaczy.
Przy okazji dowiedzieliśmy się, że dzielnicowy ratusz przeznaczy kolejne 60 tys. zł na rozbudowę sieci czujników pomiarowych by jeszcze precyzyjniej lokalizować źródła emisji zapachów, co uniemożliwi podmiotom odpowiedzialnym unikanie konsekwencji.
"Odór najbardziej odczuwają mieszkańcy Chomiczówki. "Nie wiem, co oni tam robią w nocy, ale tego odoru nie da się wytrzymać. Musi być jakiś sposób, żeby chociaż trochę ograniczyć ich działania", "Na Chomiczówce w nocy nie dało się spać od tego odoru. Masakra. Już kiedyś tak było, ale na jakiś czas problem rozwiązano, a teraz znowu to samo" - piszą internauci.
