Odzyskane skasowane nagranie ujawnia jak 17-latek mordował Maję z Mławy. "Niejeden horror nie odbiega od standardów tego zabójstwa"

Bartosz G. , który zabił 16-letnię Maję z Mławy | fot. materiały prasowe
Bartosz G. , który zabił 16-letnię Maję z Mławy | fot. materiały prasowe

To, co przedstawił program TVN, jeży włos na głowie.

"Uwaga!" TVN poinformowała, że monitoring znajdujący się w pobliżu rodzinnego warsztatu Bartosza G. zarejestrował wydarzenia związane ze śmiercią 16-letniej Mai z Mławy (woj. mazowieckie). Choć nagranie zostało wcześniej usunięte, specjaliści zdołali je odzyskać. Materiał ma stanowić ważny dowód w sprawie 17-latka oskarżonego o zabójstwo nastolatki ze szczególnym okrucieństwem.

Do tragedii doszło w kwietniu 2025 roku. Maja spotkała się wówczas z Bartoszem w warsztacie należącym do jego rodziny. Dziewczyna poinformowała bliskich, że wkrótce wróci do domu, jednak nigdy tam nie dotarła. Jej ciało odnaleziono dopiero po ponad tygodniu poszukiwań, w pobliskich zaroślach. Bartosz G. twierdzi, że nie pamięta dokładnie wydarzeń z tamtego wieczoru. Odzyskany zapis monitoringu może jednak pomóc w odtworzeniu przebiegu zdarzeń.

Jak relacjonuje reporter programu Uwaga TVN Tomasz Patora, na nagraniu widać moment, w którym Bartosz ciągnie dziewczynę za włosy po ziemi, przemieszczając się z nią od strony domu w kierunku podwórka. Następnie znika na chwilę poza zasięgiem kamery. - Bartek wychodzi z kadru i wraca z kijem. Chłopiec ma na sobie tylko majtki, Maja jest naga, ręce ma związane plastikowymi opaskami i wygląda na kompletnie bezwładną - mówi i zdradza, że sprawca miał następnie zaatakować dziewczynę, wykorzystując również inne narzędzie. Maja nie była w stanie powstrzymać napastnika.

Po dokonaniu zabójstwa ciało nastolatki miało zostać umieszczone w koszu na śmieci. Według ustaleń śledczych Bartosz próbował następnie je spalić, wykorzystując gazowy palnik. Szczególnie szokujący jest fakt, że pomiędzy poszczególnymi czynnościami miał zachowywać się w sposób pozornie zupełnie normalny. - Pomiędzy tymi czynnościami, jak gdyby nigdy nic, głaskał pilnującego obejścia psa - opisuje reporter TVN.

Odzyskane nagranie zostało również skomentowane przez pełnomocnika rodziny Mai, Wojciecha Kasprzyka, który podkreśla wyjątkową brutalność zarejestrowanych wydarzeń. - Niejeden horror nie odbiega od standardów tego zabójstwa - podsumowuje.

Według opinii biegłych Bartosz G. jest poczytalny. Za zarzucane mu przestępstwo może zostać skazany na karę do 30 lat pozbawienia wolności.

Przeczytaj też: Obcokrajowiec obnażał się przed dziewczynami na przystanku przy Hali Kopińskiej. Po wszystkim zamówił Ubera i odjechał

Maksymalna liczba znaków: 1000
Nie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Serwisu