Seniorka zasłabła, a jej nogi wystawały na jezdnię. Samochody ją mijały i nikt się nie zatrzymywał
Ta sytuacja mogła zdarzyć się tragicznie. Na szczęście ulicą przejeżdżał policjant po służbie.
W piątek, 11 września, po godzinie 18:00 sierżant sztabowy Patryk Bziuk przejeżdżał jedną z ulic w Legionowie (woj. mazowieckie). Był już po służbie, gdy zauważył kobietę leżącą przy drodze. Jej nogi znajdowały się częściowo na jezdni, jednak mijający ją kierowcy i piesi nie zareagowali.
Policjant, mimo że miał własne ważne obowiązki rodzinne, zatrzymał samochód i podszedł do poszkodowanej. Okazało się, że była to starsza kobieta, która nie była w stanie samodzielnie się podnieść. Wyjaśniła, że przewróciła się po tym, jak zasłabła. Sierżant Bziuk sprawdził jej stan zdrowia. Seniorka nie miała widocznych obrażeń ani nie zgłaszała żadnych dolegliwości. Policjant ułożył ją w bezpiecznej pozycji, a następnie wezwał pogotowie. Do czasu przyjazdu ratowników pozostał przy kobiecie i dbał o jej bezpieczeństwo. Jego zachowanie zwróciło również uwagę osób przechodzących w pobliżu.
Jeden ze świadków zdarzenia, który widział pomoc policjanta, napisał w tej sprawie list do bkomendanta KRP Warszawa VI, chwaląc postawę funkcjonariusza.
"Uważam, że jego postawa zasługuje na określenie jej jako heroicznej i godnej najwyższego uznania. Pokazał, że policyjny mundur to nie tylko wykonywanie obowiązków, ale przede wszystkim gotowość do działania, gdy drugi człowiek znajduje się w potrzebie. Ta historia ma jeszcze jeden ważny wymiar. W czasach, gdy tak wiele mówi się o obojętności społecznej, warto pokazywać konkretnego człowieka, który tej obojętności się przeciwstawił. Nie teorię. Nie hasła. Konkretny czyn. (...) To jest historia, którą warto pokazać w gazecie. Bo czasami najlepszym sposobem na budowanie zaufania do policji nie jest kampania ani reklama. Wystarczy pokazać człowieka, który zatrzymał samochód, wysiadł i pomógł drugiemu człowiekowi, kiedy wszyscy inni jechali dalej. Jeden policjant. Jedna decyzja. Jedna osoba, której ktoś nie pozostawił samej" - przytacza treść listu Paulina Onyszko, rzeczniczka prasowa Komendy Policji Praga-Północ w Warszawie.
Przeczytaj też: Sprzedawał w Konstancinie-Jeziornie podróbki. "A tak tam niby prestiżowo"
