Wiadomo, co dalej z 15-latkiem, który zamordował w szkole woźną. "Nikt nie brał jego słów na poważnie"
15-letni Wiktor S., który w czwartek 8 października zaatakował ostrym narzędziem w szkole w Leszczydole-Nowinach, najbliższe trzy miesiące spędzi w schronisku dla nieletnich. W wyniku zdarzenia zginęła 37-letnia woźna, a dyrektor szkoły i jedna z nauczycielek odnieśli obrażenia.
Sąd przychylił się również do wniosku prokuratury dotyczącego przeprowadzenia badań przez biegłych, którzy ocenią stan psychiczny chłopca. Jak informuje TVN24, dopiero po otrzymaniu ich opinii zostanie podjęta decyzja, czy 15-latek będzie odpowiadał za swój czyn na zasadach przewidzianych dla osób dorosłych. Na przygotowanie opinii biegli otrzymali dwa miesiące.
- Zostałem teraz sam z dwójką dzieci. Całe moje życie wywróciło się o 180 stopni. Zabił mi ukochaną żonę i zabrał matkę moim synom. To jest straszne. Młodszy syn jeszcze o niczym nie wie. Starszy po tym, jak dowiedział się, że mama nie żyje, wpadł w histerię - wyznał w rozmowie z Faktem mąż zamordowanej.
Głos zabrała też w tabloidzie siostra Wiktora S. - Mówił, że ma w planie spalić kościół i podźgać ludzi. Ale nikt nie brał jego słów na poważnie, bo myśleliśmy, że on żartuje - powiedziała.
