Dzieci obsmarowały klamki pastą do zębów. Halloweenowy psikus zdenerwował mieszkańców Mokotowa
Halloween staje się z roku na rok coraz popularniejszym zwyczajem.
Przypada zawsze na 31 października, czyli dzień przed Świętem Zmarłych. Zwyczaj polega na tym, że dzieci chodzą od drzwi do drzwi i proszą o słodycze, a jeśli ktoś nie chce im dać cukierków, grożą psikusem.
Na przestrzeni kilku ostatnich lat w tym dniu dochodziło do wandalizmu. Młodzież, która nie otrzymała słodyczy, rzucała w elewację budynków oraz w drzwi na klatkach schodowych jajka, a potem mąkę. Dochodziło do sytuacji, w których rodzice dzieci musieli brać odpowiedzialność i ponosić kary finansowe związane z naprawą tego, co ich pociechy zniszczyły.
Bywały sytuacje, w których ktoś nie zdążył otworzyć drzwi, wtedy również zastał coś nieprzyjemnego po drugiej stronie drzwi. Takie sytuacje doprowadziły do coraz większej agresji, a dzieci w cukierkach zaczęły znajdować gwoździe i igły. I aby takich sytuacji uniknąć, rodzice na grupach społecznościowych uzgodnili z mieszkańcami poszczególnych osiedli, że wystawią oni na drzwiach jakiś symbol halloweenowy, dzięki któremu dzieci będą wiedziały, że mogą zapukać i zapytać o cukierki.
Jednak mimo ustaleń, w tym roku również doszło do niemiłych sytuacji. Mieszkańcy jednego z osiedli na Mokotowie skarżą się na pozostawioną na klamkach pastę do zębów. Młodzież, która nie zastała nikogo w domu, zostawiła po sobie paskudną "pamiątkę" w postaci pasty do zębów. Mieszkanka, która "nadziała" się na pastę, zaapelowała do rodziców, aby posprzątali po swoich dzieciach.
Policja z kolei zaapelowała do rodziców, aby sprawdzali dokładnie cukierki, zanim zostaną skonsumowane przez pociechy. Ubiegłoroczna sytuacja powinna być sygnałem do większej kontroli nad słodyczami, które tego dnia dzieci dostaną od nieznajomych.


