Mieszkańcy "Melody House" mają dość hałasu sprzed Trybunału Konstytucyjnego. "Już nie dajemy rady"
Pani Urszula mieszka w "Melody House" przy alei Szucha w Warszawie, czyli 7-kondygnacyjnym budynku na przeciwko Trybunału Konstytucyjnego. Ona jak i jej sąsiedzi mają dość głośnych protestów i niebezpiecznych zamieszek pod oknami swoich mieszkań, które przybierają na sile i uniemożliwiają normalne funkcjonowanie. Nie tylko w ciągu dnia, ale i do późnych godzin nocnych. Kobieta jest w ciąży i przebywa na zwolnieniu lekarskim. Powinna wypoczywać, ale to niemożliwe. "Fakt", który opisał jej historię relacjonuje, że często płacze z bezradności. Problemem jest też zamknięcie alei Szucha, przez co mieszkańcy nie mogą dojechać do swoich domów.
- Jestem w 34. tygodniu ciąży. Proszę wszystkich! Ja i moja rodzina naprawdę już nie dajemy rady. Jestem w bardzo specyficznej, trudnej do zniesienia dla mnie sytuacji. Wymagam pobytu w domu, spokoju, odpoczynku, który został mi zupełnie uniemożliwiony przez wydarzenia, których stałam się świadkiem. A właściwie jestem w ich centrum. Nie z własnej woli czy winy - powiedziała pani Urszula reporterowi tabloidu. - To, co dzieje się teraz, nie mieści mi się w głowie. Uczestnicy tego protestu stoją w wejściu do mojego domu, siedzą na naszych donicach z kwiatami, krzyczą, śpiewają. Nie ma ani chwili spokoju. Często tylko słyszę: "dawaj mikrofon na fula". Pojechałam na zakupy, ponieważ nie wszyscy kurierzy dojeżdżają z jedzeniem przez zablokowaną drogę. Jak wyjeżdżałam, to funkcjonariusze zapewniali, że będę mogła normalnie wrócić. Potem już nie zostałam wpuszczona, bo poinformowali mnie, że jest tłum ludzi. Musiałam zaparkować na sąsiedniej ulicy i, będąc w ciąży, dźwigać ciężkie siatki do domu - dodała załamana.
Kobieta twierdzi, że zamykanie się w innych pomieszczeniach, zamknięte okna i słuchawki nic nie pomagają. Ostatnio moje dziecko budziło się w nocy. Krzyki były do 23.30. Dopiero po tej godzinie ustały. Moja 4-letnia córeczka pyta mnie, dlaczego jest tak głośno i czy nie możemy tym dziadkom zabrać mikrofonu - czytamy.
Przeczytaj też: Niebezpieczny mężczyzna groził kobiecie na Ząbkowskiej. "Powtarzał, że mnie złapie. Dziewczyny, uważajcie na siebie"


