Policjant wygrał w sądzie z osobą, która nagrywała go podczas interwencji i opublikowała film w mediach społecznościowych. "Wizerunek policjanta to nie content."
Policjant z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji wygrał proces cywilny.
Coraz częściej w Internecie pojawiają się nagrania z telefonu komórkowego, na których widać wizerunki policjantów i innych osób podczas różnych interwencji. Przeważnie w każdym przypadku żadna z osób będących na nagraniu nie wyraziła zgody na powielanie jej wizerunku, a mimo to autor nagrania rozpowszechnia filmy z ich udziałem w mediach społecznościowych, myśląc, że nie poniesie za to żadnych konsekwencji prawnych.
Policjant z warszawskiej drogówki udowodnił, że jest inaczej oraz że nikt nie ma prawa nagrywać osoby, która nie wyraziła na to zgody.
- Wielu obywateli uważa, że kamera daje im pełną swobodę w dysponowaniu wizerunkiem innych osób. Tak było też podczas interwencji policjanta Wydziału Ruchu Drogowego KSP, którego czynności i wizerunek zostały zarejestrowane, a następnie opublikowane w mediach społecznościowych bez zgody policjanta. Funkcjonariusz zdecydował się na drogę sądową. W wyniku wyroku autor nagrania został zobowiązany do: usunięcia materiału z wszelkich platform społecznościowych. Zapłaty zadośćuczynienia w wysokości 10 tysięcy złotych. Publicznych przeprosin opublikowanych na profilu, na którym udostępniono film - informuje Wydział Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji.


