Danuta Holecka zalała się łzami. Opowiedziała na wizji, jak skuto w kajdany jej męża przed cmentarzem w Warszawie
Widzowie nie przywykli do takich scen ze strony prowadzących serwisy informacyjne. Tymczasem 2 listopada - Danuta Holecka prowadząc główne wydanie programu "Dzisiaj" w TV Republika, zalała się łzami. Wróciła do sytuacji, gdy we Wszystkich Świętych, przed cmentarzem na warszawskim Służewcu jej mąż został zatrzymany i skuty w kajdanki po tym, jak zaparkował samochód w niedozwolonym miejscu. O sprawie więcej pisaliśmy TU.
- Jestem winna państwu małe uzupełnienie, ponieważ nie musiałam mieć żadnego zezwolenia parafii, żeby parkować na wyznaczonych do tego miejscach przed cmentarzem. Parkują tam wszyscy, codziennie. Jestem tam prawie od dwóch lat i czterech miesięcy, każdego dnia. Nigdy takiej sytuacji nie było - powiedziała i dodała, że jej mąż poinformował funkcjonariusza, że nie ma przy sobie dokumentów i zaproponowała zawrócenie samochodu, jeśli doszło do wykroczenia.
- Policjant powiedział, że nie, on musi pouczyć. Mąż wysiadł z samochodu, a on zaczął go do tego samochodu wpychać, żeby wsiadał z powrotem. I dokumenty. Nie mam - opowiadała. Według niej, kiedy policjant ponownie zażądał od jej męża podania danych osobowych, sytuacja stała się jeszcze bardziej nerwowa. - Mąż już stał przy samochodzie i pan policjant: "Proszę się przedstawić". Mąż do niego: "Człowieku, czego ty ode mnie chcesz? Ja chcę iść na cmentarz". I pan zaczął go zakuwać. Kiedy ciągnął mu jedną rękę do tyłu, podeszłam i powiedziałam, jak się nazywam i jak się nazywa mój mąż - wyznała.
Prowadząca "Dzisiaj" zarzuciła policjantom, że nie sprawdzili przekazanych danych, choć dysponowali numerem rejestracyjnym samochodu. Według niej nic nie dało nawet przywiezienie dokumentów jej męża przez syna. - Gdy drugi raz siedział skuty, mówiłam, jak się nazywa mąż. Potem pan miał go rozkuć, kiedy przyszedł syn. Syn miał dokumenty, poświadczył, a mąż dalej siedział skuty. Tak wyglądała ta prawda. Nie mam powodów, żeby kłamać. Żadnych. Przepraszam państwa, ale byłam to państwu winna - powiedziała na antenie TV Republika. Ze względu na stan zdrowia zatrzymanego, na miejscu pojawiła się karetka.
Wcześniej pokazano sceny, jak ludzie, którzy protestują pod Trybunałem Konstytucyjnym w Warszawie, skandowali na cześć Holeckiej: "Jesteśmy z Tobą, Danusiu", gdy Edyta Lewandowska będąca na miejscu, połączyła się stamtąd z widzami programu TV Republika.
Przeczytaj też: Nie ma kluczowego nagrania z zatrzymania męża Danuty Holeckiej. "Bardzo by się tutaj przydało"


