Hospicjum wyrzuciło umierającego pana Antoniego, bo ośrodek pomocy społecznej cofnął mu zasiłek? Mamy oświadczenie
Sprawa choroby pana Antoniego z Warszawy, który przez 14 miesięcy przebywał w placówce w Legionowie (woj. mazowieckie), została nagłośniona przez Piotra Ikonowicza.
Znany działacz społeczny - Piotr Ikonowicz - opisał na Facebooku w czwartek (27 listopada) historię pana Antoniego z Warszawy. Mężczyzna nie przebierał w słowach, zmartwiony sytuacją emeryta. "Wyrzucili umierającego człowieka z hospicjum w Legionowie, bo OPS pozbawił go zasiłku. Mój kolega dostał telefon z Hospicjum w Legionowie, że Antoni wypisuje się na własna prośbę i poprosili, żeby go przewiózł do innego ośrodka, gdzie wszystko jest załatwione. Okazało się, że go wyrzucili, bo ośrodek pomocy społecznej cofnął mu zasiłek. Ten inny ośrodek okazał się noclegownią, gdzie Antoniego nie wpuścili, bo nie mogli przyjąć kogoś, kto właśnie umiera. Mój kumpel stoi tam na korytarzu i nie wie co począć. Nie zostawi przecież Antka, żeby konał na ulicy. A do tego się sprowadza to, co uczyniło Hospicjum w Legionowie przy ul. Kozietulskiego 13A. Pomóżcie" - czytamy we wpisie z 27 listopada. Pod tym postem zaroiło się od komentarzy przejętych internautów. Zaczęto go też podawać dalej lawinowo. Większość z nich nie zostawiła suchej nitki na placówce.
Ten mocny wpis skonfrontowaliśmy z przedstawicielem wspomnianego hospicjum, który przekazuje nam inną wersję wydarzeń i odnosi się do zarzutów, z którymi nie zgadza się we wpisie społecznika. Jak wygląda sprawa pana Antoniego? Przede wszystkim dowiadujemy się, że w momencie wypisu, mężczyzna nie miał być w stanie umierającym, jak zostało to przedstawione publicznie w mediach społecznościowych. Dowiadujemy się też dlaczego staruszek nie mógł wrócić kilka godzin później do placówki, co rzuca zupełnie inne światło na historię chorego pacjenta.
- Informacje zawarte we wpisie Pana Piotra Ikonowicza nie są prawdziwe. Na wstępie zaznaczę, że świadczenia zdrowotne finansowane przez NFZ w zakresie opieki paliatywnej w ramach hospicjum stacjonarnego są całkowicie bezpłatne dla Pacjentów oraz nielimitowane przez NFZ, co oznacza, że za każdego Pacjenta zakwalifikowanego i przyjętego do Hospicjum NFZ zapłaci. Wypis z Hospicjum Pana Antoniego był na jego prośbę, po ponad 14 miesięcznym pobycie w Hospicjum. Przy wypisie Pan Antoni był osobą chodzącą, radzącą sobie z podstawowymi czynnościami dnia codziennego (w tym higienicznymi), przez pracowników Hospicjum został wyposażony w ubrania zimowe oraz buty (14 miesięcy temu został przywieziony bezpośrednio ze szpitala bez rzeczy osobistych). Lekarz wypisujący poinformował Pacjenta o stanie zdrowia i dalszych zaleceniach. Wypis Pacjenta był uzgodniony ze wskazaną osobą bliską - Panem B. Pan B. zadeklarował, że przyjedzie odebrać Pana Antoniego i będzie kontynuował nad nim opiekę. W dniu wypisu, w godzinach około południowych zgodnie z ustaleniami, Pan B. przyjechał i odebrał Pana Antoniego z Hospicjum. Następnie w tym samym dniu, w godzinach wieczornych Pan B. ponownie pojawił się w Hospicjum z zamiarem "zwrócenia" Pana Antoniego z powrotem do Hospicjum. Personel dyżurny przekazał informację, że Pacjent został już wypisany z księgi głównej przyjęć i wypisów i bez nowych dokumentów kierujących, tj. nowego skierowania, nie ma możliwość ponownego przyjęcia na oddział. Pan B. został poinformowany, że jeżeli uważa, że nie ma możliwości kontynuowania opieki nad Panem Antonim to musi zgłosić się do odpowiednich instytucji opieki społecznej lub w przypadku pogorszenia stanu zdrowia do szpitala lub innego ośrodka zdrowia - napisał w oświadczeniu dla naszej redakcji wiceprezes zarządu NZ ZOZ Rafał Smoliński.
- Nie jesteśmy uprawnieni do przekazywania szczegółowych informacji o stanie zdrowia Pacjentów, jednak nieprawą jest, że Pan Antoni jest cytat: "umierającym człowiekiem" - pośrednio świadczy o tym dotychczasowy ponad 14 miesięczny pobyt w Hospicjum. W dniu wypisu stan ogólny Pacjenta był stabilny, był w pełnym kontakcie słowno-logiczny, w pełnym zorientowaniu co do miejsca, czasu oraz własnej osoby. Nie są również prawdą przekazane przez Pana Ikonowicza informacje na temat zasiłku. Pan Antoni w czasie pobytu w Hospicjum wnioskował o przyznanie zasiłku stałego, jednak nigdy go nie otrzymał. W lipcu b.r. została przekazana informacja o pozostawieniu wniosku o przyznanie zasiłku stałego bez rozpatrzenia z uwagi na przekraczanie progu dochodowego z uwagi na posiadanie znaczącego majątku w postaci udziałów w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością o wartości 150 tys. zł oraz świadczenia pracy lub usług na rzecz spółki. Informacja o braku przyznania zasiłku stałego z lipca 2025 roku nie miała żadnego związku z wypisem Pacjenta w dniu wczorajszym.
Jak wspomniałem na początku, pobyt dla Pacjenta w Hospicjum jest całkowicie bezpłatny. Pan Antoni posiada dochód w postaci oszczędności, emerytury oraz dodatkowych rocznych świadczeń pieniężnych z ZUS. Z informacji uzyskanych od Pana Antoniego znajomy, Pan B. prowadzi sprawy spółki w imieniu Pana Antoniego, w tym opłacał składki zdrowotne i starał się o dotacje na firmę. Między innymi z tego powodu, pracownicy Hospicjum uznali Pana B. za właściwą osobę, która odbierze Pana Antoniego przy wypisie i będzie dalej odpowiedzialna za jego los.
Żaden pracownik Hospicjum nigdy nie dopuściłby do sytuacji opisanej w poście Pana Piotra Ikonowicza. Wszyscy Pacjenci Hospicjum mają zapewnioną profesjonalną opiekę i leczenie odpowiadające ich stanowi zdrowia oraz potrzebom socjalnych. Wszystkie wypisy są uzgadniane z osobami bliskimi Pacjentów i nikt nie jest zostawiany sam sobie bez pomocy i opieki. Opis sytuacji przedstawiony w poście przez Pana Piotra Ikonowicza jest w całości niezgody z prawdą. Nikt z pracowników Hospicjum nie wypisał Pana Antoniego na siłę, pod przymusem, nie wyrzucił na ulicę. W sytuacji wypisu na żądanie Pacjenta, poczyniliśmy wszelkie starania, aby Pacjent miał zapewnioną opiekę przez osobę sobie bliską. Jako podmiot udzielający świadczeń zdrowotnych nie mamy wpływu na konflikty interesów pomiędzy osobami bliskimi Pacjentów i w przypadku ich występowania nie jesteśmy w stanie brać odpowiedzialności za działania tych osób - podsumował przedstawiciel hospicjum dla ewarszawa.pl.
