Tajemnicza kolizja na Pradze-Południe. Twierdził, że użyczył auto nieznajomemu
Kilka dni temu na ulicy Stanisławowskiej (Praga-Południe) doszło do tajemniczej kolizji. Na jezdni stał rozbity dodge, obok nietrzeźwa para, a mężczyzna twierdził, że użyczył auto nieznajomemu. Niespójne wyjaśnienia dotyczące kulis zdarzenia, wzbudziły podejrzenia strażników miejskich.
- Na jezdnię wyciekały płyny eksploatacyjne, a wokół były części auta. W samochodzie wystrzeliły również dwie poduszki powietrzne. Z relacji mężczyzny wynikało, że 15 minut wcześniej pożyczył auto mężczyźnie pochodzenia ukraińskiego, który zapłacił mu 200 złotych za możliwość przejażdżki. Gdy nieznajomy długo nie wracał, mężczyzna wraz z żoną miał wyjść przed blok i tam zastać swojego "dodge'a" wbitego w inny, zaparkowany na skraju drogi samochód. Oboje, wraz z kobietą nalegali by strażnicy pomogli im szybko wezwać lawetę i nikomu nie mówili o całym zajściu - podaje straż miejska.
