Ciężarnej na Madalińskiego podano maskę z tlenem. W środku był inny gaz i zmarła
Kobieta zdrowa i w pełni sił zgłosiła się w połowie grudnia na drobny zabieg związany z ciążą. Za dwa miesiące miała rodzić. Zmarła dzień przed Wigilią.
Stołeczna "Wyborcza" opisuje szokującą sytuację, jaka w grudniu miała miejsce w warszawskim szpitalu przy Madalińskiego. Jak czytamy, po tym gdy w pełni sił pacjentce podczas planowanego zabiegu podano maskę z tlenem, jej stan gwałtownie się pogorszył. - Lekarze nie wiedzieli, że kobieta tak naprawdę wdycha inny gaz. Doszło do nieodwracalnych zmian - podaje gazeta.
Ciężarna matka dwulatka zmarła w Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA przy ul. Wołoskiej w Warszawie, bo głęboko nieprzytomną przetransportowano ją tam dziesięć dni wcześniej ze Szpitala Specjalistycznego im. Św. Rodziny przy ul. Madalińskiego. - Przywieźli ją do nas bez sensu. Może chcieli przerzucić temat na inny szpital? To, co tam zrobili, nie mieści się w głowie - powiedział dziennikarce z pracowników szpitala MSWiA.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prokurator Piotr Antoni Skiba potwierdza, że Prokuratura Rejonowa na Mokotowie od 15 grudnia 2025 roku prowadzi dochodzenie w sprawie narażenia pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 160 par. 1 Kodeksu karnego). O sprawie prokuraturę powiadomiła 12 grudnia dyrekcja szpitala im. Świętej Rodziny.
Trwa śledztwo w sprawie. Na razie nie ustalono, co tak naprawdę znajdowało się w masce, w której powinien być tlen.
