Wawer. Nie dawał oznak życia. Był w stanie głębokiej hipotermii
We środę 14 stycznia, przed godziną 21 straż miejska na terenie dzielnicy Wawer została wezwana do leżącego przy ulicy mężczyzny, który się nie ruszał. - Widok, który na miejscu zastali strażnicy mógł przerazić. Około 40-letni człowiek zwisał bezwładnie, z głową opadającą w dół z plastikowej skrzyni na piasek. Nie dawał żadnych oznak życia. Jego ciało było zimne. Bez oddechu ani pulsu. Strażnicy usłyszeli od zgłaszającego, że pogotowie "już wie". Poprosili przez radio o ponaglenie, natychmiast przystępując do resuscytacji - informują funkcjonariusze.
Do czasu przejęcia działań przez pogotowie, strażnicy miejscy przez ponad 20 minut, zmieniając się prowadzili masaż serca, stosując się do komunikatów, wydawanych przez urządzenie. - To były minuty, a wydawały się wiecznością - relacjonuje jeden z funkcjonariuszy, który zmieniał się przy ratowanym. Wkrótce na miejsce przybyła karetka.
- Funkcjonariusze pomogli w przetransportowaniu mężczyzny do ambulansu. Tam podłączono go do profesjonalnej aparatury diagnostycznej i kontynuowano resuscytację z wykorzystaniem systemu mechanicznej kompresji klatki piersiowej. Poszkodowany znajdował się w stanie głębokiej hipotermii - temperatura jego ciała wynosiła 26,5 C. Po kilkudziesięciu minutach około 40-letni mężczyzna został zabrany do szpitala. Okoliczności tego dramatycznego zdarzenia będą wyjaśniane przez policjantów - dodano w komunikacie.
