Woda zalewa drugą linię metra. "Zastałem scenę jak z komedii Barei"
Na stacjach drugiej linii warszawskiego metra, otwartych zaledwie kilka lat temu, pojawiły się kałuże i poważne przecieki. Woda wybija z posadzki, kapie ze stropu, a na peronach ustawiono wiadra. - Na peronie stacji Stadion Narodowy zastałem scenę jak z komedii Barei albo z Dworca Centralnego przed jego remontem. Teraz w metrze też ustawili rząd wiader i łapali w nie wodę, która kapała z sufitu - opowiada "Gazecie Wyborczej" pan Tomasz. To jednak nie wszystkie niedogodności. - Na stacjach Nowy Świat i Świętokrzyska widziałem, że nie działają też schody ruchome - dodaje.
Woda zalewa też w piątek stację Trocka na Targówku. - Tyle tu wody, że aż spytałem o to pracownika technicznego, który tu sprzątał. Mówił, że to nie z roztopów, ale płynie gdzieś spod ziemi. Dziwna sprawa, przecież to nowa stacja, a widać już duże zniszczenia - powiedział mieszkaniec Bródna.
W sprawie przecieków głos zabrała też rzeczniczka Warszawskiego Metra. - Na niektórych stacjach okresowo pojawiają się przecieki wód gruntowych. To zjawisko powszechnie występujące w obiektach podziemnych w miejscach wysokiego nawodnienia ośrodka gruntowego. Najczęściej na dylatacjach z powodu "pracy" konstrukcji. W tym przypadku są wynikiem występujących długotrwale ekstremalnych warunków pogodowych, niskich temperatur - przekazała "Wyborczej" Anna Bartoń i podsumowała, że "przecieki te nie zagrażają bezpieczeństwu pasażerów i nie wpływają na ruch pociągów".
