Kupił tulipany w Lidlu i wywołał oburzenie. "W kwiaciarni zapłacilibyśmy 750 zł"
Jakub Rzeźniczak przy okazji zapewnił, że mniejsze bukiety często kupuje u handlarzy pod halą Mirowską. Bo po jednym z ostatnich wpisów jego żony o zakupie kwiatków w popularnym dyskoncie, ich media społecznościowe zalały żale prywatnych przedsibiorców, którzy sprzedają rośliny.
Jakub Rzeźniczak wraz z żoną Pauliną mieszkają od jakiegoś czasu w pięknym domu pod Warszawą. Były piłkarz Legii Warszawa kilka dni temu relacjonował z ukochaną zakupy w okolicznym Lidlu. To, co kupili, wywołało oburzenie niektórych internautów. Było tak duże, że sportowiec poświęcił temu tematowi najnowszy wpis w mediach społecznościowych.
"W piątek rano poszliśmy sobie na zakupy do Lidla, mieli piękne tulipany. Nie była to żadna reklama. Jakie oburzenie wywołują w dzisiejszych czasach nawet tulipany. Ja rozumiem, że dyskonty to konkurencja kwiaciarni. Sam jeśli kupuję kwiaty, robię to pod halą Mirowskiej lub w pobliskiej kwiaciarni. W Lidlu za 150 pięknych tulipanów zapłaciliśmy 150 zł. W kwiaciarni zapłacilibyśmy 750. Mamy poniedziałek tulipany stoją. Też chciałbym wszystko kupować u naszych handlarzy. Ale sami widzicie, że różnica jest ogromna. A jeszcze ton, pretensja. Ba, nawet prywatne wiadomości tych małych kwiaciarni raczej nie zachęcają, by jednak u nich kupować kwiaty. A i najlepszy był komentarz, że jeśli kupisz swojej kobiecie kwiaty w dyskoncie, to totalny obciach..." - napisał Rzeźniczak.
Póki co komentujący nie dowierzają w to, co przeczytali. "Nie wierzę w to, co czytam. Piękne tulipanki. Sama dostałam mnóstwo i cieszę się z jakichkolwiek. Na kwiatku nie jest napisane czy jest z Lidla czy z kwiaciarni. Wszystkie są piękne", "A to nie można kobiecie w Lidlu kwiatków kupić?Mój boże, to ja muszę zabić mojego, bo mi w Biedronce kupił kwiatka. Ludzie są hieny, zjedzą człowieka w całości. Nie przejmujcie się, Paulinka była zadowolona. Leciała z pięknym uśmiechem do domu i to jest najważniejsze", "Ci co się najwięcej burzyli w tych komentarzach, to jako pierwsi lecieli do Biedronki czy Lidla, bo były promocje na kwiaty. Ludzie są po prostu durni. Mi również moje tulipany stoją do dziś. Ba, nawet dokupiłam sobie godzinę temu róże z Biedronki. A co se będę żałować", "Dlaczego obciach? W dyskontach jest po prostu taniej. Czasy są ciężkie, nie ma tanio" - napisali.
