Ukryte "Las Vegas" z narkotykami w przejściu podziemnym pod Targową. "Największa patologia w Warszawie?"
Wejście do nieformalnego lokalu z automatami do gier hazardowych odbywa się według ustalonego schematu. Stali bywalcy kontaktują się telefonicznie, a dostęp kontrolowany jest przez osoby obserwujące pasaż za pomocą kamer.
Obskurne podziemne przejście pod ulicą Targową, łączący ul. Ząbkowską i Okrzei na warszawskiej Pradze-Północ jest niebezpieczne. I to nie tylko dlatego ze względu na odpadający strop. A ukryte nielegalne kasyno wypełnione "jednorękimi bandytami", czyli automatami do gier hazardowych oraz narkotykami. Znajduje się w dawnych pawilonach usługowych tętniących przez lata życiem. Dziennikarzowi "Gazety Wyborczej" udało się dostać do środka.
"Można tu kupić wszystko, czego tylko dusza zapragnie. Mefedron, marihuana, kokaina, kodeina. Narkotyki są wyłożone na blacie. Mimo że jestem tu pierwszy raz, nikt nie pyta mnie o moją tożsamość, nikt nie ma wobec mnie żadnych podejrzeń. Za narkotyki można zapłacić gotówką lub blikiem, jak klientowi wygodniej" - czytamy w reportażu Rafała Górskiego.
Co ciekawe, niecałe 250 metrów dalej jest komisariat policji. Władze miasta, po publikacji reportażu, zapowiedziały przekazanie sprawy do Stołecznego Centrum Bezpieczeństwa. Radni od dawna walczyli o likwidację tunelu. Jednak Zarząd Dróg Miejskich tłumaczył, że nie ma na to funduszy.
"Czy to miejsce to największa patologia w Warszawie? Być może. Ostrzegałem wiele miesięcy temu, ale rządząca Pragą i Warszawą Koalicja Obywatelska nie słuchała. No to teraz mają (...) Zgłaszałem projekt zasypania tego przejścia i zastąpienia go "zebrą" i przejazdem rowerowym do budżetu Warszawy na 2026 rok. KO Była przeciw. Prezydent Rafał Trzaskowski też" - podsumował Jan Mencwel.


