Kaczyński zabrał głos w sprawie problemów z dzikami. Podzielił się swoją historią i... zaczął chrumkać
Niecodzienne na wtorkowej sceny na konferencji prasowej. Prezes PiS kolejny raz zaskoczył.
Dziki, które coraz śmielej wychodzą na osiedla mieszkaniowe, spędzają sen z powiek wielu mieszkańcom Warszawy i okolicy. Chodzi nie tylko o ich niehumanitarny odstrzał na oczach ludzi, do którego niedawno doszło na Mokotowie i Bemowie. Kilka dni temu zagryzły małego psa w Brwinowie, o czym pisaliśmy TU. Jak sobie z nimi radzić? O to 14 kwietnia na konferencji prasowej został zapytany w Sejmie Jarosław Kaczyński, który jest znanym miłośnikiem zwierząt. Prezes PiS nie tylko podzielił się swoją historią z dzikami. W pewnym momencie zaskoczył.
- Byłem na wakacjach w 1992 r. w leśniczówce. Obok była wielka zagroda leśna, około 200 hektarów. Była tam masa zwierząt, w tym ogromne stada dzików. Wtedy leśniczy mi powiedział, że mogę tam chodzić. Jak chodzą dziki wielkim stadem, to trzeba na nie iść, nie można się przestraszyć. Same mogą się odwracać i tak chrząkać - powiedział Kaczyński i zaczął udawać dźwięki dzików, czyli charakterystycznie chrumkać. - Mają kły, ale trzeba iść. Ja to robiłem, jakoś żyję - dodał.
Przypomnijmy, że przeciwko odstrzałowi 400 dzików, na który zgodę wydał w marcu prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, 15 kwietnia odbędzie się pod ratuszem pikieta. Więcej szczegółów TU.


