120-letnia topola na Saskiej Kępie zagrożona? Mieszkańcy boją się planów dewelopera
120-letnia topola biała rosnąca przy skrzyżowaniu ul. Lotaryńskiej i Brukselskiej na Saskiej Kępie to pomnik przyrody (od 1982 roku - przyp.red) i symbol osiedla. A że w jej pobliżu ma niedługo stanąć nowy apartamentowiec, mieszkańcy obawiają się o jej przyszłość. Przede wszystkim chodzi o hipotetyczne uszkodzenie korzeni, podczas rozbiórki trzykondygnacyjnej willi na której miejscu ma pojawić się nowy budynek. W ich ocenie szkody są bardzo możliwe.
- Dzielnica wydała pozwolenie na rozbiórkę z zastrzeżeniem, że nie można ruszać fundamentów, gdyż są one oplecione przez korzenie topoli. W związku z tym prace przy fundamentach mogą być wykonywane tylko ręcznie, żeby chronić drzewo - powiedział dzielnicowy radny Michał Błotny (KO).
Dyrektor biura marketingu, strategii, relacji inwestorskich i PR Polskiego Holdingu Nieruchomości Magdalena Kacprzak uspokaja i zdradza, że inwestor zdeklarował się wdrożyć najwyższe standardy ochrony drzewa. Nie dość, że będzie objęte nadzorem dendrologicznym, to jeszcze zostanie mu zapewniona ochrona strefy korzeniowej. - Nie istnieje taki plan ani intencja, ani możliwość, aby drzewu została wyrządzona szkoda, ponieważ naszym celem jest jego pełna ochrona - powiedziała.
To jednak nie przekonuje mieszkańców. Na godzinę 17.30 w czwartek 16 kwietnia zaplanowali protest w obronie drzewa. "Pomnik przyrody jest zagrożony zniszczeniem" - alarmują i nie chcą nowego budynku w swoim sąsiedztwie. "Stop patodeweloperce" - czytamy na banerze, który stanął pod topolą.


