Pozwoliła psu biegać bez smyczy przy Wisłostradzie. Nagle suczka wystraszyła się, uciekła i potrącił ją samochód
Na szczęście piesek przeżył, a w wypadku nikt nie ucierpiał.
Straż miejska poinformowała o wypadku, do którego doszło 17 maja (niedziela) około godziny 17. - Patrolowali rejon Parku Fontann, gdy w pewnym momencie zauważyli samochód stojący na lewym pasie Wisłostrady. Okazało się, że chwilę wcześniej doszło do potrącenia, przebiegającego przez ruchliwą ulicę, pieska. Na pasie zieleni między jezdniami ruchliwej arterii, nad niedużą, przerażoną suczką klęczała już jej właścicielka. Kobieta była bardzo zdenerwowana - zdradzają funkcjonariusze.
Okazało się, że kobieta pozwoliła swojemu zwierzęciu biegać po okolicznym skwerze bez smyczy. W pewnym momencie suczkę coś nagle wystraszyło, bowiem dookoła było dużo ludzi, więc różnych bodźców nie brakowało i na oślep pobiegła w kierunku Wisły. Po potrąceniu zwierzę upadło na trawie pomiędzy jezdniami. - Na szczęście nie ucierpiał nikt z ludzi i nie doszło do karambolu. Formalnościami związanymi z kolizją drogową zajęli się policjanci. Tymczasem strażnicy organizowali pomoc dla potrąconej suczki. Po około 15 minutach na miejscu był już wezwany przez nich technik weterynarii. Funkcjonariusze pomogli mu wnieść zwierzę do samochodu, którym odjechało do lecznicy. Po zakończeniu interwencji dotyczącej zdarzenia drogowego, mundurowi zabrali kobietę do radiowozu i przewieźli do przychodni, do której pojechała potrącona suczka. Z informacji uzyskanych od weterynarzy, rokowania dla pacjentki są obiecujące. Jak wszystko dobrze pójdzie, szybko stanie na własnych łapach - dodaje straż miejska.
