Kierowca autobusu, który taranował auta, tłumaczył się jego awarią. Ekspertyza temu zaprzeczyła

autobus, który wjechał w przejście podziemne w Warszawie | fot. Państwowa Straż Pożarna/facebook
autobus, który wjechał w przejście podziemne w Warszawie | fot. Państwowa Straż Pożarna/facebook

Wiadomo, że mężczyzna nie pracuje już dla Miejskich Zakładów Autobusowych.

Autobus miejski linii 186, który na początku lipca wjechał w przejście podziemne przy rondzie Zesłańców Syberyjskich w Warszawie, po drodze zniszczył 14 aut i zderzył się nawet z tramwajem. Sześć osób zostało wtedy poszkodowanych. Więcej o tej sprawie pisaliśmy TU.

Stołeczna policja informowała wtedy, że kierowca autobusu mówił o możliwości awarii technicznej Solarisa Urbino 18. Z jego relacji wynikało, że miał problem z hamowaniem. Dywagowano też, że mogło dojść do usterki elektroniki odpowiedzialnej za czujniki położenia pedału gazu, skutkującej ciągłym przyspieszaniem pojazdu.

Ekspertyza wszystko wyjaśniła i prawda okazuje się inna. Miejskie Zakłady Autobusowe właśnie przekazały, że autobus był sprawny technicznie. W prokuraturze jest już opinia biegłego w tej sprawie. - Autobus został nam przekazany z powrotem. Trafił do Bolechowa, gdzie oceniona zostanie wielkość strat i zasadność jego odbudowy. Wiemy, że nie nastąpiła w nim żadna awaria, ani usterka - powiedział w rozmowie z TVN Warszawa Adam Stawicki, rzecznik MZA i dodał, że kierowca uczestniczący w wypadku już dla nich nie pracuje.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba skomentował, że na razie prokuratura nie dzieli się wynikami ekspertyzy. Trzeba zaznaczyć, że w tej sprawie nikt nie usłyszał zarzutów.

Przeczytaj też: Dzik na Bielanach wbiegł z całej siły na kobietę. Spacerowiczka złamała biodro z przemieszczeniem

Maksymalna liczba znaków: 1000
Nie jesteś anonimowy, Twoje IP zapisujemy w naszej bazie danych. Dodając komentarz akceptujesz Regulamin Serwisu