Kierowca autobusu, który taranował auta, tłumaczył się jego awarią. Ekspertyza temu zaprzeczyła
Wiadomo, że mężczyzna nie pracuje już dla Miejskich Zakładów Autobusowych.
Autobus miejski linii 186, który na początku lipca wjechał w przejście podziemne przy rondzie Zesłańców Syberyjskich w Warszawie, po drodze zniszczył 14 aut i zderzył się nawet z tramwajem. Sześć osób zostało wtedy poszkodowanych. Więcej o tej sprawie pisaliśmy TU.
Stołeczna policja informowała wtedy, że kierowca autobusu mówił o możliwości awarii technicznej Solarisa Urbino 18. Z jego relacji wynikało, że miał problem z hamowaniem. Dywagowano też, że mogło dojść do usterki elektroniki odpowiedzialnej za czujniki położenia pedału gazu, skutkującej ciągłym przyspieszaniem pojazdu.
Ekspertyza wszystko wyjaśniła i prawda okazuje się inna. Miejskie Zakłady Autobusowe właśnie przekazały, że autobus był sprawny technicznie. W prokuraturze jest już opinia biegłego w tej sprawie. - Autobus został nam przekazany z powrotem. Trafił do Bolechowa, gdzie oceniona zostanie wielkość strat i zasadność jego odbudowy. Wiemy, że nie nastąpiła w nim żadna awaria, ani usterka - powiedział w rozmowie z TVN Warszawa Adam Stawicki, rzecznik MZA i dodał, że kierowca uczestniczący w wypadku już dla nich nie pracuje.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba skomentował, że na razie prokuratura nie dzieli się wynikami ekspertyzy. Trzeba zaznaczyć, że w tej sprawie nikt nie usłyszał zarzutów.
Przeczytaj też: Dzik na Bielanach wbiegł z całej siły na kobietę. Spacerowiczka złamała biodro z przemieszczeniem
