Karambol w Łomiankach ma trzecią ofiarę. 20-letni kierowca zmarł w nocy w szpitalu
Spełnił się najczarniejszy scenariusz. "Fakt" informuje, że w nocy z 15 na 16 kwietnia zmarł 20-letni kierowca Toyoty, który po niedzielnym wypadku na S7 w Łomiankach od kilku dni walczył o życie w szpitalu. W tym samym aucie na miejscu zginęli jego pasażerowie.
To bez wątpienia jedno z najbardziej tragicznych zdarzeń drogowych ostatnich lat w Polsce. - Mamy do czynienia ze śmiercią młodych osób. Skala tej tragedii jest ogromna - komentuje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, Piotr Antoni Skiba.
W karambolu na miejscu zginął 15-letni Kacper i 19-letnia Nikola. Cała trójka wracała z pikniku, gdy nagle w ich samochód uderzył pijany kierowca Audi - 33-letni Patryk R. Przypomnijmy, że mężczyzna miał dwa aktywne zakazy prowadzenia pojazdów. Usłyszał już zarzuty spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym pod wpływem alkoholu, ucieczki z miejsca zdarzenia oraz nieudzielenia pomocy. Grozi mu do 20 lat więzienia.


